Archiwa kategorii: Erwin Tale

Ulotne

Wyszedłem na mokry, jesienny wieczór, z całym ciężarem przepracowanego dnia. Kroczyłem głośno po brukowanej posadce, i choć miałem założone słuchawki, słyszałem ruch uliczny i szum już niemal martwych liści. Te dźwięki oraz nieprzychylne zmęczonemu człowiekowi otoczenie idealnie wpasowały się w muzykę Cohena. You Want it Darker.

Nie było jeszcze osiemnastej, i w tym upatrywałem swoich szans, by zdążyć do sklepu i złożyć zamówienie. Idąc pośpiesznie, starałem się na chwilę nie myśleć o wszystkim, co zebrało się w ciągu dnia; mieć czysty umysł pośród innych, zmęczonych, myślących o swych ciepłych kątach i równie ciepłej kolacji ludzi. Mokre, bursztynowe liście miotały się pod moimi nogami, do czasu, aż doszedłem do ronda. Cóż, udało się. Wskoczyłem na tył starego, niemieckiego tramwaju, co w mig odcięło mnie od ulicznej kakofonii, wtłaczając w zupełnie nową, utkaną z szeptów, dialogów i dzwonków smartfonów.

Czytaj dalej Ulotne

Czarny dzień sierpnia

Koszmar każdego poranka – moje zaspane oczy oraz krzyk Elizy z sąsiedniego mieszkania – ściany po raz kolejny uświadomiły jej całą podłość sytuacji, w jakiej się znalazła.

Długa oś sąsiedzkich relacji nauczyła mnie taktu oraz wyczucia; przywykłem do krzyku, znając jego niekwestionowane powody.

Pozostają jeszcze moje zaspane oczy – efekt zwad z filozofami, toczonych do późnych godzin nocnych, wyrafinowanych acz ułomnych w swej pośledniości.

Czytaj dalej Czarny dzień sierpnia