Archiwa kategorii: Aktualności

„Kamper” (2015) – Film (2)

Tak, wiem wstępniak to zazwyczaj to miejsce, w którym najwięcej marudzę, uskarżając się w szczególności na fakt, że w zasadzie to nie jest mi po drodze z tzw. „kinem polskim” i że albo „znowu mamy do czynienia z kopiowaniem Zachodu”, albo wręcz przeciwnie – „reżyser postanowił pójść własną drogą, ale niestety Zachód już wytyczył jedyną słuszną i trzeba się było zainspirować”, ale tym razem, zamiast jęczeć (w końcu mamy ŚDM!) – pokornie przechodzę do rzeczy. „Kamper” bowiem, choć nie uniknął pewnych wpadek, daje się całkiem nieźle oglądać i nawet jeśli, w jakimś miejscu ociera się o banał, stanowi iskierkę nadziei, że nad Wisłą zacznie się produkować coś innego niż komedie romantyczne i monumentalne kino patriotyczne z tektury.

Czytaj dalej „Kamper” (2015) – Film (2)

PoGRANE (3): Diablo (1996) & I.G.I. 2 – Covert Strike (2003)

W ostatnich tygodniach z graniem tradycyjnie słabo, ale w ramach relaksu, w „tajmszicie” znalazło się miejsce dla dwóch pozycji: blizzardowskiego, legendarnego już „Diablo” z 1996 r. oraz sequela pierwszoosobowej, „skradankowej strzelanki”, która do Polski trafiła pod nazwą „Project I.G.I.”, tj. dla „I.G.I. 2 – Covert Strike” z 2003 r. Z racji tego, że ta pierwsza to niekwestionowana gwiazda, która swą obecność zaznaczyła nawet w słynnym kazaniu Ojca Natanka (pod dźwięczną nazwą „Diabolo”), z okazji nadchodzących Światowych Dni Młodzieży w Tristra…, znaczy ten, w Krakowie – zamierzam poświęcić jej odpowiednio więcej miejsca, niż „I.G.I.”

Czytaj dalej PoGRANE (3): Diablo (1996) & I.G.I. 2 – Covert Strike (2003)

Andrzej Stasiuk: the best of 2000 – 2010

Andrzej Stasiuk: Nie ma ekspresów przy żółtych drogach. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013.

Gdy skończyłem lekturę Nie ma ekspresów przy żółtych drogach zorientowałem się, że chyba przegapiłem fragment, w którym autor wyjaśnia o co chodzi w tytule dzieła. Taka właśnie jest proza Andrzeja Stasiuka. Czyta się ją szybko i bardzo dobrze. Wyzwala uczucia i skłania do przemyśleń – nierzadko całkiem poważnych – także nad swoim życiem. Potem zostaje w głowie efekt tych refleksji, garść ciekawostek oraz lista książek do przeczytania i miejsc do odwiedzenia. Przemyślenia i dygresje autora są często ważniejsze i cenniejsze od narracji związanej z tytułem książki. Najbardziej to chyba widać we Wschodzie.

Cóż… O co więc chodzi z tymi ekspresami przy żółtych drogach? Ja to rozumiem tak, że żółte drogi, to drogi zaznaczone żółtym kolorem na mapie – znacznie ciekawsze od czerwonych DK. A że nie ma ekspresów? Faktycznie, jak zatrzymamy się na kawę w jakimś barze przy takiej drodze, zwykle dostaniemy tylko fusiastą. Mnie to nie przeszkadza. Strzelam, że Stasiukowi też nie.

Czytaj dalej Andrzej Stasiuk: the best of 2000 – 2010

Scena lokalna (7): Stonerror – „Rattlesnake Moan” (2016)

Pamiętam swój pierwszy kontakt ze Stonerror. Byłem na koncercie w nieistniejącej już dziurze o nazwie „Kana”, gdzie w ramach piwnicznego festiwalu produkował się szereg bliżej mi nieznanych zespołów. Stałem przy barze, popijając szczynopodobny napój i słuchając kolejnych kapel wrzynających się w bębenki z wdziękiem wiertarki udarowej, gdy wtem na scenę weszło kilku niepozornych jegomościów.
– Co to było? – zaciekawiłem się wstrząśnięty (i niezmieszany) po krótkim, acz mocnym, dwudziestominutowym secie.
– Stonerror – wyjaśnił mi organizator imprezy.
– Stoneterror? – chciałem się upewnić, ogłuszony ciężkim brzmieniem.
Stonerror, kurwa!!!
– Mój przyjacielu – odstawiłem piwo – Każdy człowiek na takich festiwalach wystawia najpierw porządne kapele, a gdy klientela się napije, wówczas puszcza gorsze. Ty zaś zachowałeś dobre granie aż do tej pory.

Czytaj dalej Scena lokalna (7): Stonerror – „Rattlesnake Moan” (2016)

Scena lokalna (6): Mothers in Furs – „JISEI NO KU” (2015)

Z muzyką Mothers in Furs miałem okazję zapoznać się podczas ich występu w Pięknym Psie. Było ostro, bezkompromisowo i rytmicznie, a przy tym na tyle niebanalnie, że całość po prostu nie mogła się nie podobać. Nie miałem wątpliwości, że to jedna z tych kapel, która nawet jeśli zejdzie w rejony spokojniejszego grania – nigdy nie nagra żadnej ballady, że to nie żadna tam – uciekając się do porównań motoryzacyjnych – hybryda na prąd i olej rzepakowy, tylko najprawdziwszy diesel.

Czytaj dalej Scena lokalna (6): Mothers in Furs – „JISEI NO KU” (2015)